Nad wyraz rozbudowane ego Kołakowskiego

Nie upłynęło w Narwi dużo wody, a sprawdziły się informacje z naszych źródeł o zamiarze kandydowania na prezydenta miasta byłego posła Lecha Kołakowskiego. Ten oficjalnie poinformował o tym w poniedziałek na spotkaniu z mediami. Będzie kandydował z własnego komitetu wyborczego, do czego jak przekonywał w krótkim wystąpieniu, namawiali go jego sympatycy.

Do tego grona jak mniemam, zaliczają się także radni obecnej kadencji z Prawa i Sprawiedliwości, którzy głosowali za tym, aby Białystok decydował o budżecie Łomży. Jedna z nich, Marianna Jóskowiak, stanęła na spotkaniu z mediami obok Lecha Kołakowskiego. Zabrakło mi w tym gronie radnej Agnieszki Białobrzewskiej i radnego Tadeusza Kowalewskiego. Przypadek to, czy jednak z Kołakowskim im nie po drodze?

Kołakowski swoim startem w wyborach zapewne zagospodaruje część wyborców prawej strony łomżyńskiej sceny politycznej, podobnie jak w ostatnich wyborach Agnieszka Muzyk. Pamiętamy, że niewiele jej to dało, mimo widocznego wsparcia ze strony szczególnie jednego z purpuratów. Mieszkańcy Łomży zdecydowanie większym zaufaniem obdarzyli Mariusz Chrzanowskiego, do którego Kołakowski chyba nigdy nie pałał zbytnią sympatią.        

Wrócę do wyborów z 2014 roku. W drugiej turze Mariusz Chrzanowski zmierzył się z ówczesnym prezydentem Mieczysławem Czerniawskim. Osoby, które były owej niedzieli w biurze posła Kołakowskiego, gdy po zamknięciu lokali wyborczych zaczęły napływać wiadomości o wynikach z poszczególnych komisji wyborczych mówiły, że na twarzy posła dało się zauważyć najpierw ciekawość, z biegiem czasu zdziwienie, by po otrzymaniu ostatnich raportów ujrzeć nawet oznaki gniewu. Potem do biura zaczęli schodzić się wcześniej wybrani radni i wielu sympatyków PiS-u i już wtedy widoczny był podział. W jednym pomieszczeniu byli ci zdziwieni razem z posłem Kołakowskim, w drugim, i tych było znacznie więcej, ci zadowoleni.

Cóż, Kołakowski cztery lata wcześniej musiał pogodzić się z goryczą porażki i uznać wyższość Czerniawskiego. Jeszcze wcześniej, w 2006 roku przegrał z Jerzym Brzezińskim. On. Polityk. Poseł na Sejm RP. Przegrywa dwukrotnie w walce o prezydenturę w Łomży. A tu taki nie przymierzając młokos, Chrzanowski był wówczas jednym z trzech najmłodszych prezydentów miast w kraju, staje po raz pierwszy do walki o fotel prezydenta i wygrywa z takim guru jak czterokrotny poseł na Sejm, walczący o drugą kadencję prezydentury Mieczysław Czerniawski, nomen omen w drugiej turze popierany między innymi przez Jacka Piorunka!

Porażka ma wyjątkowo gorzki smak, gdy trzeba przełknąć ją po raz kolejny. Ten smak pozostaje na długo. Niekiedy na lata. Chęć wygranej i dążenie do niej trochę łagodzi tę gorycz. Ale na krótko. Do następnej przegranej…

Autorzy bloga nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy. Jednocześnie zastrzegają sobie możliwość usuwania komentarzy naruszających dobra osobiste.

16 komentarzy

  1. 55
    6 lutego, 2024
    Reply

    Ciekawy artykuł. Dużo prawdy, realne spojrzenie. Mam nadzieję, że więcej razy już sie inni nie nabiorą na gierki p Kołakowskiego.

  2. Koleżanka
    6 lutego, 2024
    Reply

    A ten na zdjęciu ten starszy to taki żulek był?

  3. Verter
    6 lutego, 2024
    Reply

    A co ten pan przez tyle lat zrobił dla Łomży a teraz chce ją zmieniać jak Domas

  4. Sowa
    7 lutego, 2024
    Reply

    3xNIE

  5. 2 marca, 2024
    Reply

    Podziwiam umiejętność przenoszenia abstrakcyjnych pojęć na grunt realnych przykładów, co czyni artykuł nie tylko edukacyjnym, ale również inspirującym do działania.

  6. 16 kwietnia, 2024
    Reply

    Znalezienie tego bloga było dla mnie jak odkrycie skarbu – jego wysoka jakość treści, klarowna prezentacja i zaangażowanie w dostarczanie wartości dla czytelników sprawiają, że chcę spędzać tutaj godziny, wchłaniając każde słowo i czerpiąc inspirację do dalszego rozwoju osobistego i zawodowego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *